poniedziałek, 31 marca 2014

Rozdział XVI

No i jest kolejny xd powiem, tylko, że następny pojawi się w niedziele/poniedziałek. Zalezy czy bedzie internet czy nie xd
***
Poszliśmy do samochodu. Chłopacy mieli już być w centrum handlowym. My jak zwykle ostatni. No bo przeciesz pan idealny(czyt. Ashley Purdy) musiał zapomnieć kluczyków. Kiedy dojechaliśmy na podziemny parking znaleźliśmy jakieś miejsce do parkowania i po dziesięcu minutach szukaliśmy chłopaków.
-Choć do jakiegoś skelpu z żelkami- mruknęłam troche zmęczona tym całym gwarem i wszystkimi osobami które się wszędzie kręciły.
- Po co? Chcesz lizaka? - Ash uśmiechnął sie łobuzersko
- Zboczuch!
- Ja tylko proponuje zwykłego lizaka! To ty masz skojażenia.
Ratucie mnie. On jest w stu procentach nienormalny. Jednak mnie posłuchał bo kierowaliśmy się w stronę sklepu ze słodyczami. Raczej nikt by nie zgadł że CC ma więcej niż dziesięć lat. Skakał pomiędzy szufladkami z różnego rodzaju żelkami.
- Andyyy..! Moge jeszcze te? I te! Czekaj tam są jeszcze fajniejsze! Jake? Chcesz jednego? Jak chcesz to kupimy jeszcze kilka tych!
- Coma! Ogarnij sie! - Andy chyba nie miał dobrego humoru- Prosze pani? Weźmiemy wszystkie rodzaje tak po troch bo ten stary pajac z tąd nie wyjdzie.
Natasza siedziała na ławeczce i powstrzymywała śmiech.
- Tak jest zawsze? - zapytałam przyjaciółkę.
- To sie nazywa niedobór cukru. Wiesz, ile on je?
- Nie mam bladego pojęcia
-Tyle co ja ty i reszta zespołu. Oczywiście słodyczy.
-To sie nazywa zajekurna szybki metabolizm
-Cat, nie przeklinaj- upomniał mnie basista.
-Pyfff...
-Gołąbki! Ja, Andy, CC, Nat i Jake musimy raczej zrobić zakupy spożywcze. Chcecie coś? - przerwał Jinxx.
- Zrobimy później, idziemy coś zjeść- odpowiedziałam i rozeszliśmy się w przeciwne strony. Ashley delikatnie obejmował mnie w tali. Troche przytyłam i jakoś mi to nie przeszkadzało. Chłopacy byli szczęśliwi bo przecież jem! Szliśmy tak dopóki nie zauważyłam grupki osób ubranych na czarno. U jednej z nich zauważyłam naszywkę BVBARMY, u kilku innych koszulki i inne gadżety. Zlot Armi. Byłam przerażona. Jeśli nas zobaczą?
-Ash - szepnęłam i wskazałam palcem na tę grupkę ludzi
- Mała, będzie oki. Po prostu sobie teraz przejdziemy a oni nawet nas nie...- Jego wypowiedź przerwał pisk jednej z dziewczyn.
- Ashley Purdy! - wszystcy zaczęli biec w naszą stronę. Deviant przesuną mnie za siebie i przycisnął do swoich pleców. Dziewczyny i kilku chłopaków podeszło do nas.
- Moge autograf?
- Moge cie przytlić?
- Co tu robisz?
- Kiedy macie kolejną trasę?
- Kiedy nowa płyta?
Pytania były zadawane tak szybko, że Ash nie wiedział już co na nie odpowiedać. Na przemian robiło mi się gorąco i zimno. Grupa odsunelła mnie od ukochanego. Ten patrzał na mnie i nie puszczał mojej ręki. Byłam tak przerażona tym napierającym na mnie tłumemem, mimo że było to tylko kilka osób, że ledwo powstrzymywałam łzy.
- Weź go puść każdy chce go potrzymać za rękę - poczułam ostre szarpnięcie i upadłam na podłogę. Strasznie bolała mnie ręka.
- Cat! Ludzie zostawcie nas- basista przepchnął się do mnie i kucnął- jest ok misu?
- Nie.
Ash wziął mnie na ręce a ja przytuliłam go jak koala. Wtuliłam się w jego szyje i kilka łez poleciało mi po policzku.
- Idziemy coś zjeść. Reszte bandy macie w spożywczym- odgonił ludzi i w końcu byliśmy w miare sami. Ashley głaslał mnie po plecach i uspokajał.
- Następnym razem ide sam.
- Nie, nie. Już jest ok.
Makijaż troche mi się rozmazał, ale co tam. Raczej jak panda nie wyglądam. Chyba.
- Ciekawe co teraz zrobi Army. Ej musze wstawić posta na strone.
- Co? Co? Jaką strone?
- No na facebook'u. Jestem adminką na stronie BVB Army.
- Oooo... Dowiem się czym jest Andley?
- Ja nigdy tego nie pisałam!
- Nieeee...? - wystawiłam mu język i mój kochany brzuch, jak zawsze w odpowiednim momencie zaintonował pieśń głodową.
- Ktoś tu jest głodny? A ja myślałem, że nigdy tego nie usłyszę.- Ash westchnął.
- Pyfff...
- Nie pyfaj na mnie, bo to sie może źle skończyć- wyszeptał mi do ucha i delikatnie przygryzł jego płatek.
- Jak chcesz mieć mój żołądek na sumieniu to prosze bardzo-mruknełam
- Dobra KFC czy Mac?
-Eee.. Wole KFC.
- To dobrze. Bo do Mac'a bym cie nie zabrał- postawił mnie na ziemi i szliśmy za rękę. Wtedy poczułam niepewne szarpanie za rękaw. Za mną stała może czternastoletnia dziewkczyna, w czarnej koszulce, rurkach i długich glanach. Na jej ramieniu wisiała brązowa torba z przypiętymi misiami. Była śliczna. Włosy w lekkim nieładzie, ale co poradzić, w końcu jest dopiero południe. Strasznie blada twarz kontrastowała z delikatnym czarnym miakijażem i pięknym błękitem oczu.
- Moge prosić Panią o autograf? -
zapytała troche cicho podsuwając mi zwykły czarny zeszyt.
- Nie mnie powinnaś o niego prosić- dziewczyna zdawała się być tak bardzo podobna do mnie. Samotna. Z wielkimi marzeniami o które walczy i nie daje rady. Żyjąca w świecie pomiędzy dwoma słuchwakami.
- Pani pierwsza, proszę- ostatnie powiedziała już lekko błagalnym tonem
- Tylko bez tej Pani dobrze? Jak ci na imie?
- Słucham?
- No pytam jak masz na imię- Ashley stał troche zdziwiony i patrzył na nią. Dokładniej na jej...ręce? Palce. Napisane jakimś czarnym długopisem "Fidelity". Jego tatuaż.
- A to E nie powinno być w drugą stronę? - zapytał dziewczyny, która momentalnie zaczęła się plątać i natychmiast zakryła palce.
- Nie ma sie czego wstydzić. Ja kiedyś robiłam sobie "OUTLAW" na brzuchu. Gdzieś mam nawet zdjęcia- zachichotałam, tego Ash nie wiedział.
- Mam na imie Charlie. Znaczy Charlotte-zgrabne ominięcie tematu napisu na palcach. Ciekawi mnie ta dziewczynka.
- Dawaj ten zeszyt napisze ci coś- zabrałam i napisałam króciutką notkę;
"Charlie. Jesteś inna. I to widać. Bardzo podobna do mnie. Troche samotna, z osobami które cie nie rozumieją, zakochana, mająca swoje marzenia, pasje, zajęcia. Chcesz być perfekcyjna. We wszytskim co robisz. Mimo wszytsko nie zmieniaj się. Próbuj wszytskiego. Zadzwoń do mnie kiedyś" Dopisałam szybko swój numer i podałam zeszycik Ash'owi.
- Wiesz. Nie wiem co ci napisać- ten to naprawde potrafi coś palnąć w złym momęcie. W oczach dziewczyny zaczeły zbierać się łzy.
- Panda- powiedziałam do niego złoślowie, chciałam dziewczyne troche rozmieszyć. No zrobie mu taką awanture, że sie nie pozbiera.
- Przejdziesz sie z nami?
- A mogę?
- No chyba bym sie wtedy nie pytała- chyciłam ją za ręke i wcisnełam obok Ashley'a. Debil. Naprawde mam zamiar go opierdolić, ale to dopiero w domu. Szliśmy w strone KFC. Jak na moje szczęście, i oczywiście ostatnio wiecznie głodnego żołądka. 
***
Dalej do poniedziałku xd
Wyszło jakoś?

niedziela, 16 marca 2014

Rozdział XV

Przepraszam, że czekacie tak długo na nowe rozdziały :c postaram sie pisac częściej...
***
* U Cat*
Chyba nie byłam na niego zła. Czułam tylko lekki dystans. Nie wiem czy do niego czy...do moich reakcji. To było takie jakby niemoje. Po wyjściu Nat zeszliśmy do kuchni i chcieliśmy zrobić naleśniki, ale no jakby to powiedzieć, nie było ani jajek, ani mąki, ani niczego w lodówce.
-Nie martw się, jutro pójdziemy do sklepu - poczułam rękę na swoich plecach, spiełam się. Chyba nie byłam gotowa na to, żeby on mnie dotykał - Przepraszam.
- Nie, nie. To ja. Nie jestem jeszcze jakoś gotowa.
- Ok. Nic sie nie stał- uśmiechną się tak słodko.
- To co na śniadanie?
- Płatki...
- z jogurtem!
- Skąd wiedziałaś? - zaśmiał się basista.
-Bo to moje ulubione śniadanie, zaraz po nie jedzeniu niczego- odrazu posmutniałam.
-Dlaczego?
-Lepszym pytaniem byłoby kiedy. Nienawidziłam jedzenia od kiedy tylko pamiętam. Zawsze byłam troche...grubsza. W przedszolu dzieciaki wołały za mną wieloryb. Wtedy zaczełam głodówki. Niby jadłam, ale drugie śniadanie zawsze lądowało w koszu, a obiad zjadałam tylko w połowie. Zaczełam troszkę, troszkę chudnąć. Tak to szło do gimnazjum. Kiedy tam doszłam miałam już tak ściętą grzywkę. Po prostu polubiłam ten styl. Przestałam jeść. Byłam coraz chudsza, a kiedy moja mama wmuszała we mnie śniadania, po dojściu do szkoły wymiotowałam. Potem szukałam czegoś na necie i znalazłam BVB. I oto ja- no i teraz Ashley wiedział o mnie wszystko.
-Ja.... Nie wiem co powiedzieć- podszedł do mnie i przytulił mnie delikatnie. Wtuliłam się. Czułam sie strasznie dziwnie, bo opowiadałam o tym tylko Nataszy. Zjedlismy szybko cos typu śniadanie i zrobiliśmy sobie kawe. Ashley dolał sobie troche wódki jak to on. Pokręciłam głową. On ma w głowie tylko alkochol. Oboje wzieliśmy swoje telefony i przeglądaliśmy twittera.
- Może nakręcimy filmik? - zapytal nagle Ash.
- Po co?
- No bo ludzie porobili nam zdjęcia razem i teraz mam spam na twój temat.
- Ehhhh.... Bardzo ci zależy?
- Nie, ale może sobie coś wyjaśnimy-byłam zdenerwowana- jesteśmy parą czy nie? - szok. Po prostu szok. Ten Ashley Purdy, ten o którym pisałam, że nikt nie wie czy ma dziewczyne, pyta sie mnie, czy chce z nim chodzić.
- Wiesz, gdybym stała to raczej siedziałabym na dywanie.
- Odpowiedz.
Nie wiedziałam co mam zrobić, tak cholernie go kocham. Jest cudownym człowiekiem. Ma genialny charakter i wygląda niczego sobie. I jest Psem Na Baby. Laski się do niego lepią jak muchy.
- Nie wiem czy dam rade z taką - tu wskazałam na jeden z kilku, jak to kilku, plakatów nagich pań na ścianach- konkurencją.
- Powiesiłbym twoje zdjęcia, ale raczej takich nie masz - uśmiechnął się wrednie, ale słodko.
- Ty... - rzuciłam w niego poduszką, którą złapał. Zza niej wyłoniła sie zupełnie poważna twarz.
- Mam klęknąć, żebyś się zgodziła?
-Nie, znaczy tak chce, ale nie klękaj - zaczęłam się plątać. Czemu to było takie trudne?
- Czekaj, tak że chcesz ze mną być i nie żebym nie klękał czy na odwrót?
-Ta pierwsza wersja - schowałam twarz w ręce i westchnełam. Chciałam przepędzić ten cholerny rumieniec z twarzy. Nienawidziłam go od zawsze.
-Ej! Co sie stało? - podniosłam głowę i pokazałam na swoje policzki.
-To sie stało, nienawidze swoich rumieńców.
- One są słodkie!
-Nie! - i tak podczas naszej kłótni która pewnie trwałaby jeszcze kilka minut, rozdzwonił się telefon. Odebrałam telefon.
-Taaak? - powiedzieliśmy równo z basistą. Jednak to nie mój telefon.
- Jak to?... Za tydzień?.... Oni są nienormalni..... Jasne podjade jutro- widziałam, że był smutny.
- Co jest?
- Za tydnień zaczynamy przyspieszoną trase. Chciałem Ci powiedzieć, ale miała sie zaczynać za trzy tygodnie. Mam pytanie. Jedziesz ze mną?
- Wiesz, brak wanny, raczej mało atrakcji, mało miejsca, niezdrowe jedzenie, jazda na energetykach i alkocholu- jego mina przy każdym moim słowie stawała się coraz smutniejsza- NO JASNE ŻE JADE!
Przytuliłam go.
- Jak sie nazywa ta trasa?
- The Church.
- Doooostaneeeee kooooszuuuulkeeeee? - zrobiłam mine zbitego kotka.
- Nawet kilka.
- A myślisz, że...że będe mogła zaśpiewać z Andym? - jeszcze tak głupiego pomysłu nigdy nie miałam.
- Eeee.... Jego sie pytaj. Stoi za tobą.
Odwróciłam sięw mgnieniu oka. -Andy! Moge z tobą śpiewać? Proszeproszeproszeproszeproszeprosze prooooooszeeeee....
- Jak JuJu nie pojedzie. A raczej nie pojedzie, to śpiewasz.
- Dzięki - przytuliłam goni nie chciałam pòścić.
- Zaraz zrobie się zazdrosny....
- O co? Chyba nie jesteście parą- Andy odsunął mnie od siebie i pojrzał mi w oczy- Jesteście. No to szczęścia gołąbeczki wy moje.
- Czemu twoje?
- Nie wiem, oj Cat czepiasz się.
-Andy? A na ile jedziemy?
- Wiesz no troche na pewno. Trasa najpierw USA potem Canada. Chwilka przerwy i lecimy do Europy i UK na i na końcu jak zawsze Australia.
- Wooooow....
- Norma- wtrącił sie Ash.
- Ale co ja spakuuuje? - muknęłam.
- Możemy zabrać chłopaków i pojechać na zakupy?
- Oki. Andy dzwoń! Ja ide się ogarnąć.
Poszłam na góre. Przebrałam się w zwykłe czarne rurki i bluzkę z logiem Bring Me The Horizon. Zabrałam Ash'owi kurtę z napisem Deviant i zeszłam do chłopaków.
-Ej! To moja kurtka! - mój chłopak....? zrobił niby fochnięty kaczy dziubek.
****
Dobra nie pisze niczego ode mnie tylko ide wymyslac dalej xd

wtorek, 25 lutego 2014

Rozdzał XIV

Powiem wam, że dopiero teraz( tak tak...wieeeem. Robiłam nie to co trzeba) zobaczyłam jak bardzo zmienił się mój styl pisania.. Ehhh... To co było w prologu/pierwszych rozdziałach, było takie... Szkolne c': ok dobra koniec moich rozmyślań
***
Kurwa....kurwa kurwa kurwakurwakurwa. Kurwa! On to słyszał. Słyszał co powiedziałam, cholera! Damn... Co ja mam mu teraz powiedzieć? Z jednej strony chciałam uciec, jak najdalej od tego domu i od tego co tu się stało, ale... Jednak chciałam zostać. Zostać w tych ciepłych ramionach. Tych które dawały mi to poczucie bezpieczeństwa. Osunęłam się na bezpieczną odległość. Ashley próbował do mnie podejść. Zacisnęłam zęby i zrobiłam kolejny krok w tył.
-Nie dotykaj mnie- syknełam. W jego oczach błysnęło zdziwienie i smutek, ale po chwili zastąpiła je zimna obojętnoś. Jego zwykle ciepło czekoladowe oczy były teraz zimne. Przyprawiające o dreszcze.
-Czyli to co mówiłaś to kłamstwo? Pfff... Wiesz, że widziałem Cię bez tej maski- dodał jakby...czule?
-Widziałeś, ale on narkotyku można się uwolnić.
-Tak, ale i tak zawsze wraca się do nałogu.
-Tak... I często chce się wrócić- powiedziałam łamiącym się głosem. Nie będę płakać. To jest bez sensu. Dlazego tylko jeden facet potrafi sprawić, że tak częto płacze. Przesunełam się w jego stronę i go przytuliłam. Objełam go w talii( czy faceci mają talię? dop. aut.) i wdychalam ten jego cholerny zapach. Moje ręce były odkryte, ale on już dawno to widział. W końcu życie biegnie przed nami i musimy je kiedyś dogonić.
-Cat? Ja przepraszam.
- Co ja mam z tym zrobić co?
- O czym my mówimy- zdziwił się
- O bałagnie. O ruinach. O nas - ostatnie zdanje wypowiedziałam szeptem.
-Postprzątamy i nie wiem jak będzie dalej.
*Perspektywa Nat c':*
Wyszłam kiedy tylko zobaczyłam Ash'a w drzwiach. Wiedział już wszystko. Teraz albo się pozabijają jak ostatnio albo wyjdą razem. Zostaje mi czekać w kuchni. Zaparzyłam sobie kawe. Dawno tu nie byłam, przez tę kłótnię prawie nikt tu nie zaglądał. Popijałam powoli napój. Nie wiem co się działo z nimi w tym pokoju. Nigdy o to nje zapytam. Zeszli po jakichś... 5 kawach. Nie wiem ile czasu minęło ponieważ zegara dawno już tu nie było. Ashley był, jakby to powiedzieć, troche podrapany a Cat zeszła strasznie zadowolona. Zastanawiam się, czy ją cieszy to, że basista wygląda jak po wojnie w Wietnamie czy to, że się pogodzili.
-To, co? Moge jechać do domu?
- Raczej do CC'ego - zaczął śmiać się Ash.
- Ha ha ha. Bardzo śmieszne - mruknęłam i szybko napisałam sms-a
Przyjedziesz? Wsystko ok. Dzisiaj znowu zabawa? :P
Czekałam chyba dwie sekundy na odpowiedź.
Już jadę. Mam znowu przygotować się ns chodzenie w twoich rurkach? :*
Zaśmiałam się. Debil, ale mój debil. Znamy się niecałe dwa tygodnie, a czuje się jakbym znała go od... Zawsze.
- To ja się zbieram - przytuliłam Catrinę i chwyciłam kurtkę-Tylko nie rozwalcie znowu mieszkania- krzyknęłam na wychodnym. CC'ego jeszcze niebyło. Nieważne, oni muszą chyba troche pobyć razem. Myślałam o Cat i Ash'u. Potem jakoś moje myśli zeszły na tor moich uczuć. Czy CC był dla mnie przyjacielem czy... kimś więcej. Wtedy usłyszałam podjeżdżający samochód. Christian. On naprawdę ma tępo. Nie żeby mi to przeszkadzało, oczywiście. Zmarzłam już troche, ale czego się nie robi dla przyjaciół? Wsiadłam do ciepłego auta
-Szybciej się nie dało? -mruknęłam trochę niezadowolona, ale cmoknęłam go w policzek.
-Za co to ten buziak?
- Zo to, że nie zamarzłam.
- Przesadzasz.
- Tak, a potem będe chora, i będziesz musiał się mną opiekować- zrobiłam fochnięty dziubek a CC mnie prztulił.
- Ja zawsze się tobą opiekuję.
-Niech ci będzie- uśmiechnęłam się i pojechaliśmy do domu. W końcu jedziemy do domu.
---
Cieszcie sie i radujecie xd napisalam takie...cos. Nie wiem czy to ma sens ale bardzo zle nie jest c':

niedziela, 23 lutego 2014

Informacja

Nie, spokojnie, nie zawieszam, nie kończe, nie usuwam bloga więc możecie czytać to spokojnie c": Nikt raczej nie zejdzie na zawał(broń boże! W którego nie wieże xD)
Chciałam wam podziękować za te 2270 wyświetleń(ponad!). Wiem, żew porównaniu z "fejmowymi" blogami to jest niczym ( mówie tu o np. hgssbezcukru.blox.com albo the-wretched-and-divine.blogspot.com). Jam dla mnie te kilka miłych słów w waszych komentarzach pod rozdziałem i to, że chcecie, żebym tu została to jest taki kop w dupe, do napisania next'a. Kocham was wszystkich i czekam na jakąś minimalną ilość weny lub choćby na pomysł!
Życze WSZYSTKIM abyście zawsze, ale to zawsze mieli wene i co najważniejsze... POMYSŁ!

A! I mam proźbę! Wstawcie tu linki do swoich blogów! Nie mam co czytać :c

czwartek, 20 lutego 2014

Rozdział XIII

No i mamy 2000 wyświeteń :o jestem w ciężkim szoku ale dalej czekam na jakiś napływ weny(czyt. kilka dni wolnego) i wtedy napisze wam coś porządnego xD
Lady Dark- mam smiley'a a planuje jeszcze shark bites, angel bites i cheeks'y c": co do weny to ja nie wiem co sie dzieje x.x ale postaram się dodawać rozdziały xD no CC jest chudy ale Nat ma ten sam rozmiar xD
***
-Nie, ale co miał mi powiedzieć? O co.chodzi- byłam zdziwiona, Cat raczej była spokojna, poza czasami kiedy nie była. Z tego co wiem to raczej starała się szybko godzić.
- No to z tego co ja wiem to była, cholerna kłótnia, nie wiem o co chodzi ale Ash ma rozciętą ręke a Cat podbite kolano, ale spokojnie tylko się potknęła, ten nasz dom jest normalnie w kawałkach, telewizor jest w naprawie, bo wazon w niego uderzył, czy jakoś tak. Kanapy wogle nie ma bo jest w dosłownych kawałeczkach, nie ma żadnych talerzy, ani innych naczyń. Jak bardzo chcesz to możeny tam pojechać, bo Cat mieszka sama. Ash sprowadza miliony dziwek do swojego mieszkania. Znaczy ma coś na sumieniu, albo jest wściekły.
- Jeśli Cat rzucała talerzami to musi być strasznie źle.
- Andy tam chwile był i prawie nie stracił pewnej części ciała.
- A wiesz jak sie czuje Cat?
-Z tego co wiem to stara sie ogarniać mieszkanie i Jinxx jej pomaga, więc jego pytaj.
-Dzięki. To ja ide przeszkadać Jeremy'iemu- cmoknęłam go w policzek. Kątem oka zauważyłam, że mój chłopak rzuca zabójcze spojrzenie gitarzyście. Zazdrośnik, ale i tak go kocham.
-Jinxx?
-No? - był tak skupiony na gitarze, że nawet nie wiedział, że ze mną rozmawia.
-Jinxx! - chłopak spojrzał na.mie
- No zajęty jestem?
-Chce pogadać o Cat..
-Choć na zewnątrz- wyszliśmy przed budynek, Jeremy był troche podenerwowany.
- Ej! Co sie stało, powiedz... Prosze - czułam, że coś jest nie tak. Tylko gitarzysta wiedział co sie dzieje.
- On są dla siebie jak narkotyk. Sami sie zabijają, ale nie potrafią żyć bez siebie. Cat... Ona sobie z tym nie radzi. Po całym domu walają sie ciuchy, i żyletki.
- Jezu... Zabierzesz mnie do niej? A Ash?
-Jasne, kiedy będziesz chciałaU Ash'a? To co widać. Jest w chuja zlany albo ma kaca. Na próbach nic nie robimy, bo albo za głośno albo pierdolnie tak basem, że już stracił połowe gitar. Pierwsze kilka dni nie pojawiał się na próbach a potem Andy do niego pojechał i zrobił mu taką awanture, że teraz przychodzi.
- A wiesz o co poszło?
- Niezbyt, ale myśle, że Ash nie jest po prostu gotowy na coś takiego, a Cat potrzebuje kogoś stabilnego.
-Zawieź mnie do niej po próbie - wróciliśmy z powrotem. Christian miał zaciśniętą ze złości szczęke. Podszedł do mnie i chwycił mój nadgarset. Pociągną mnie za nadgatstek
-Christian! To boli! DO CHOLERY JANSEJ COMA!!! Puść mnie!
- Żebyś mogła sie pomiziać z chłopakami? Prosze idź!
- Słucham?- byłam wściekła, moja przyjaciółka ma depresje, a on mi robi wyrzuty, że wyszłam z Jinxx'em- Chyba cie zdrowo popierdoliło jeżeli myślisz że lizałam sie z Jinxx'em! Pytałam go o Cat bo TY nie raczyłeś mi nic powiedzieć! Wracam autobusem - odwróciłam się na pięcie i zaczęłam iść w stronę przystanku autobusowego
-Nat... Przepraszam... Zaczekaj! - CC podbiegł do mnie i obiął mnie w talii- przepraszam. Na prawde. Jestem o Ciebie zazdrosny. Nie chce cie stracić.
Poczułam gorącą łze na szyi.
*Tymczasem u Cat*
Nic nie czułam. Jeremy jeszze nie przyjechał. Zawsze przyjeżdżał. Był troche spóźniony, ale to nic. Pewnie miał czerwone. Albo próba się przedłużyła. Leżałam pod kołdrą i nie chciało mi się wstawać. Nie miałam dla kogo. Nic nie czułam. Nie wiem gdzie jest mòj telefon. Ciekawe czy Ash dzwonił? Pewnie nie. Pewnie pieprzy się z jakąś blondynką z wielkim biustem. Ciekawe czy o mnie pamięta? Raczej nie. Byłam zabawką na jedną noc. Ktoś puka do drzwi. Strasznie natarczywie. Jak dla mnie zbyt głośno jak na Jinxx'a. Podeszłam do drzwi i delikatnie je uchyliłam. Stała tam moja przyjaciółka i Jeremy. Wpuściłam ich do środka. Nat weszła i nic nie powiedziała.
-Hejka! Robiłaś coś dziś? - Ferguson zawsze wiedział jak poprawić mi humor.
- Niezbyt. Przed chwilą zwlekłam się z łóżka.
- Oj maleńka... Sprzątany dalej dobra? - potargał moje włosy.
- Cat? Choć tu na chwile- usłyszałam krzyk przyjaciółki. Wzruszyłam ramionami i poszłam do niej.
- Ty nie widisz, że potrzebujecie sie jak powietrza? Nie wiem co ci na mózg padło ani o co poszło, ale musicie sie pogodzić.
- Nie ma o czym mówić, to nie wypali.
- Nie? To czemu jesteś wrakiem? Nie pierdol, że Ashley cie nie obchodzi bo z kilometra widać, że ci na nim zależy.
- Może i tak! Nikt mnie dawno tak nie skrzywdził! Do cholery kocham go i nie potrafie sobie bez niego poradzić! Zadowolona? - odwróciłam się i z zamiarem wybiegnięcia z pokoju otrzorzyłam drzwi z impetem i wpadłam na....basistę.
***
Sory... Macie tylko tyle... Pokłóciłam się dzisiaj z nalepszą przyjaciółką, ale już jest ok c":
Moglibyście mnie w komentarzach infotmować o nowych rozdziałach? Ułatwiłoby mi to bardzo czytanie w odpowiedznom czasie c:

czwartek, 13 lutego 2014

Rozdział XII

Czyli mam zupeeeełny brak weny na pisanie x.x Widze, że to czytacie i narazie pisze c': pisze to dla was moje słoneczka bo obiecałam, tak obiecałam a ja obietnic dotzymuje, że nie zawiesze tego opowiadania choćby mi sie kurwa życie rozjebało xD Macie takie...takie.....eeeee..nie wiem nawet czy to jest rozdział >.< hejt dla walentynek x.x i powiem wam ze mam kolczyka c":
***
Rozdział XII
- Ja cie zostawie, kiedyś na pewno. Będe twoim przyjacielem ale jak będziemy razem to skrzywde Cie tak, że już nigdy się nie pozbierasz. Jesteś taka...naiwna? Ale przez to jesteś jednyną dziewczyną na świecie z którą mógłbym być. Juliet ma racje. Ja cie skrzywdze Cat. Będe cie krzywdził cały czas i nawet jak będe obiecywał, że tak sie nie stanie to znowu to zrobie. Znowu powiem cos nie tak, znowu cos zrobie i cie skrzywde.
- Ashley...- próbowałam mu przerwać, nieskutecznie. On już się nakręcił.
- Nic nie mów. Ja taki jestem. Jesteś głupia jeśli myślałaś, że będzie inaczej. Idź do Jinxx'a albo Jake'a. Któryś z nich się tobą zaopiekuje. Będzie lepszy ode mnie. Będziesz szczęśliwa.
- Powiedziałeś, że mnie nie zostawisz, obiecałeś- nie płakałam, jedynie w tym momencie moje oczy były puste. Bez uczuć, bez łez, bez czegokolwiek. Nieprzerwany lodowaty błękit. Nic nie czułam. Żadnej rozpaczy ani gniewu. To był przecież Pan Purdy. Jestem głupia i spodziewałam się czegoś więcej. Jak to ja. Naiwna.
-Nie kłamałem nie mam zamiaru cie zostawiać. I dotrzymam tej obietnicy. Będe cie wsperał, będe przy tobie, ale nie potrafie być z tobą.
Wyszłam. Nie trzasakałam drzwiami ani nic. Zamykałm je z wręcz przesadną delikatnością.Wbijałam sobie paznokcie w nadgarstek. Moje życie to było jedno wielkie bagno. A on zamiast pomuc mi się z niego wydostać wepchnął mnie głębiej. Może nawet nie to, że byłam zła. Nie czułam nic. Taka zwykła cisza w głowie. Jak wtedy kiedy śpiewasz piosenkę i nie wiesz jakie słowa były dalej. Chciałam się skupić na tym co powiedział. Słuchałam, ale nie słyszałam. Miał racje byłam naiwna. Głupia małolata, coś sobie ubzdurała. Wtedy mój mózg zaskoczył. On mi to powiedział. Powiedział mi prawdę.
- Nie ma mowy, żebym cie kiedyś zostawił
To nie była odpowiedź na moje pytanie. To było wyjaśnienie. Wszytsko ułożyło się w cholernie jasną całość. On wiedział, że to będzie tylko raz i mi to powiedział. Idiotka. Jestem głupia, ale nie pozwole sobą tak pomiatać. Szczególnie osobie która tak dużo o mnie wie. Zeszłam do lodówki. Na drzwiach były wszystkie numery chłopaków. Tak na wypadek gdyby któryś zgubił, utopił, zalał, zostawił, zapodział lub zrobił z telefonem coś czego na 100% nie powinno sięz nim robić, mógł zadzwonić z domowego. Wybralam szybko numer i czekalam na polączenie, kiedy się odezwał wprosiłam się na herabate. Nieważne, że jest chyba trzecia w nocy. Musze się zemścić i to nie będzie miła zemsta. A on mi w tym pomoże.
*tymczasem u Nataszy o której zupełnie zapmniałam c':*
Byłam u CC'ego. Małe sktomne mieszkanko z bębnamo zajmującymi caaały salon, więc wszystko działo się albo w kuchni albo w sypialni. Było to troche dziwne. Perkusista często gdzy jeździł na próby wracał zasmucony, ale nigdy nie mówił co się stało. Martwiłam się bo Cat też nic nie pisała. Tak mineło mi kilka dni. Dzwoniłam i pisałam do przyjciółki, ale ta nie dawała znaku życia. Mam nadzieje, że nie dowiedziała się o naszej rozmowie w dni jej urodzin. Rozmawialiśmy o niej, ale chłopacy mówili same pozytywy. Cat strasznie to wzięła do siebie więc ją okłamałam. Musze jej to wyjaśnić, ale nie teraz.
- Chriiiiistiaaaaannnn!!! Budzik wyłącz- znaczy poranek jak co dzień. Jest jedenasta, czyli chłopaki zbierają się na próbe a mój chłopak już jest spóźniony i nawet nie raczy dać mi pospać do dwunastej
-Sory- dostałam buziaka w policzek na pożegnanie - Pa! - i trzas zamykanych drzwi.
-A pałeczki? - zapytałam puste mieszkanie, widząc jego ulubione na stoliku nocnym. I znowu dźwięk otwieranych drzwi.
-Tu leżą- krzyknęłam ubierając szlafrok.
- Dzięki- znowu buziak- a chcesz ze mną jechać na próbe?
-Taaa... W szlafrokubinkapciach najlepiej- mruknęłam troche niezadowolona. Gdyby zaproponował mi to wczoraj wieczorem to byłabym gotowa- daj mi dziesięć minut.
Szybko ubrałam czarne rurki, jakąś koszule nie wiem czyją bo ostatnio często nosze nie swoje ubrania.
-Gotowa?
-Tak,tak. Jedziemy.
Wsiedliśmy do naszego"skromnego" autka. BMW z wmontowanym dodatkowym głośnikiem w bagażniku, jakimś podrasowanym silnikiem. Nie lubiłam tego samochodu, ale co poradze? Cała reszta jest do dyspozycji Ash'a i Cat. Dojechaliśny na miejsce spóźnieni o jakieś pół godziny. Chłopacy już dawno byli w studiu. Kiedy weszłam Andy zachichotał.
-Co tobie? - byłam strasznie zdziwiona.
- No... Fajna koszula- znaczy miałam na sobie koszule perkusisty. Spędziliśmy ponad dwa dni na przebierankach i wtedy nasze ubrania się "troszke" pomieszały.
- Wiesz, CC ma moje rurki.
-Co ty? - perkusista był strasznie zdziwony. Czegoś mi brakowało. Tych takich głupich tekstów basisty. Siedział sam w kącie i smęcił coś na akustyku, a obok niego stał bass. Pochyliłam się do Jake'a
-Co jest Ash'owi?
- Pokłócili się
-Znaczy on i Cat?
- To CC nic Ci nie mówił?
***
I koniec xD troche czekaliście ale... Ja naprawde nie wiedziałam co wam tu napisać :c

wtorek, 11 lutego 2014

Rozdział XI

Post troche +18 x.x
***
- Jak do cholery jasnej myślisz, że wcisnełabym się w jakieś jebane koronki tylko dlatego, żeby cie okłamać, to jesteś naprawdę skończonym idiotą- wrzeszczałam na niego ile się dało. Dopiero gdy skończyłam odwròcił się i wpił w moje usta. Zgodziłam się, sama tego chciałam, nie moge do końca życia kryć swoich uczuć. Nasze języki tańczyły.Dopiero teraz poczułam jak bardzo jego tors jest ciepły. Jego ręce delikatnie błądziły po moich plecach.
- Obiecaj mi, że to nie będzie tylko na jedną noc- wyszeptałam mu do ucha. On delikatnie przygryzł mòj kark.
- Nie ma mowy, żebym cie kiedyś zostawił- mruczał a jego klatka piersiowa delikatnie drgała. Dla mnie mógły tak mruczeć bez końca. Był już bez koszuli. Przyciągnęłam go do siebie a on popchnął mnie na łóżko. Całował moją twarz, szyje i dekolt. Delikatnie mnie przygniatał swoim ciałem ale było to przyjemne.
-Cat- znów te idealne wibracie. Nasze oddech się zrównały. Jego palce wprawnie gładziły mnie po brzuchu i okolicy ramion. Przez moje ciało przechodziły ciarki. Ashley doskonale wiedział co robić i kiedy przestać. Teraz dopiero czułam jak cholernie byłam w nim zakochana. Wbiłam paznokcie w skórę na jego plecach kiedy zaczął całować mnie poniżej pasa. Oboje byliśmy już nadzy. Kiedy delikatnie we mnie wszedł jęknęłam. Ashley spojrzał mi w oczy z troską.
- Przestać?
- Nie- sapnęłam, nie chciałam, żeby kiedykolwiek przestał. Czułam się zupełnie bezpieczna. Jego ręce delikatnie dotykały moich pleców i biustu.
- Ash! Gdzie ty do chuja jesteś? - do pokoju wszedł Andy- Eeee.... To ja poczekam
Ashley odwrócił się do wokalisty.
- Zawsze możesz dołączyć.
- Ja jednak zrezygnuje- i zamieszany wyszedl z pokoju.
Ashley delikatnie pogładził mnie po policzku.
- Zaraz wracam.
Ubrał bokserki i wyszedł z pokoju. A obiecałam sobie, że się w nim nie zakocham. I, że nie wyląduje z nim tak szybko w łóżku. No i wszystkie obiecanki wzięło w łeb. Z korytarza usłyszałam krzyki i trzaskanie drzwi. Potem do pokoju wpadła Juliet.
- Ashley, ty jebany zboczeńcu! Ona ma ledwo 18 lat! - wydzierała się JuJu- jesteś kurwą jebaną!
- Juliet, uspokuj się - wokalista uspokajał narzeczoną
- Andy! Zamknij jape! Ty ją zostawisz za dwa dni!- w tym.momęcie Ash wybuchł
- Zamknij się! Nie jestem taki!
- Ah nie? A pamietasz imie ostatniej dziewczyny? Nie! Do cholery Ashley niepotrzebnie dajesz jej nadzieje!
Ashley podszedł do Juliet. Byłam przerażona. Bałam się, że chłopak ją uderzy. JuJu aż się skuliła
- Nie jestem aż tak głupi nigdy nie uderzyłbym kobiety Juliet, nawet takiej jak ty. Teraz wyjdź - wysyczał
Juliet próbując ratować resztki swojej godnosci wyszła z pokoju. Purdy dalej stał przed drzwiami. Jego barki były napięte do granic możliwości. Wstałam owijając się kołdrą. Dotknęłam jego ramienia.
- Ashley, ja sama tego chcialałam, Juliet nie ma nic do tego.
- Moge zostać sam? - spytał mnie z rozpaczął w głosie i oczach. Chciałam się zgodzić, ale wyłapałam coś jeszcze. Rozpacz, głęboką bezdenną rozpacz.
- Nie zostawie Cię. Nie teraz.
***
Jest trochę krótszy, ale chciałam go wstawić jeszcze dziś c':
Komentujcie :*

poniedziałek, 10 lutego 2014

Rozdział X

Czyli po prostu dalasza część rozdziału IX Nie lubię limitów >.<
***
Po chwili czułam rękę gładzącą moje plecy.
-Ash. Wyjdź prosze. Dam sobie rade.
-Nie ma mowy. Zostane przy tobie-wtedy naszła mnie kolejna fala mdłości i nie zdążyłam zaprzeczyć. Potem wstałam i zatoczyłam się w stronę umywalki. Ash przechwicił mnie i pomógł przepłukać usta wodą. Spojrzałam w lustro. Blada jak ściana. Delikatne rysy twarzy i czarno niebieskie włosy. Czemu oni mi pomagają.
-Chodź idiemy Cię położyć.
-Cat?!?-usłyszałam głos Nataszy-wszystko ok?
-Tak, tak. Już wychodzimy.
Wyszłam z łazienki a basista wyszedł za mną.
-To ja was zostawię i wyjaśnie wszystko chłopakom.
-Cat. Już jest ok? Choć przyniosłam marchew.
-Idziemy do łóżka. A ty opowiesz mi co zaszłoz CC'm.
-Dobra.
Usiadłyśmy. Znaczy ja się położyłam bo nie miałam siły utrzymać ciała w pionie.
-No dobra. Jakby jestem z CC'm. Kiedy ty zniknęłaś, nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Andy cały czas rozmawiał z kimś przez telefon. Ja siedziałam sama i płakałam. CC tulił mnie i cały czas pocieszał. Potem ja podniosłam i obróciłam głowę w jego stronę a on właśnie nachylał się żeby cmoknąć w policzek i wyszło, że pocałował mnie w usta. I jakoś tak potem wylądowaliśmy w łóżku. On jest cudowny! Taki delikatny i..
-Ok. Rozumiem. Zostańmy przy wersji bez szczegółów.
-Niech ci będzie. No i potem Christian zasnął a ja bawiłam się jego włosami. Potem do pokoju wparował Andy. Ja byłam naga i CC też. Powiedział, że Purdy Cię znalazł i jedziemy do szpitala. CC w tym czasie ubrał bokserki dał mi jakiś szlafrok i coś na siebie wrzucił. No i dalej już wiesz-moja przyjaciółka uśmiechnęła się i delikatnie zarumieniła-A teraz słoneczko powiedz co Cię sprowadziła do Pana Purdy'ego?
-Długa historia. Nie mogłam zasnąć w nocy, bo o nim myślałam. Około trzeciej wstałam i podreptałam do jego pokoju. Przytuliłam się do niego i zasnęłam
-I bez żadnych rewelacji? Przecież to jest Deviant!
-Tak, tak. Wiem. Ale on jest inny. Jest miły i czasamj cholernie słodki, spokojnie nie dam mu się tak szybko zaciągnąć do łóżka.
-A ja słyszałam od chłopaków, że podobno jest niezły w te klocki.
-Dzięki. Będę ostrożna.
-Dziewczynki? Chcecie jechać z nami na próbę?-do pokoju bez pukania wszedł CC.
-Jasne!-wykrzyknęłyśmy jednocześnie.
-Tylko ja się przebiorę-dodłam patrząc na koszule Ash'a
- Ubieraj spodnie i jedziemy.
Szybko wciągnełam rurki i zostawiłam na sobie koszulke basisty. Gotowa zeszłam do holu. Ash trzymał moją kurtkę a CC kurtkę Nat. Ubrali najpierw nas a dopiero potem siebie. Przez cały czas obaj uśmiechali się głupkowato. Zaszliśmy do garażu. Weszliśmy do czarnego vana. Strasznie mi się podobał. Czarne skórzane siedzenia. Cholernie wygodne.
- Co puszczamy?- padło pytanie Andy'ego
- Montey Crue!
- Kiss!
-Country!
Dookoła mnie chlopacy przekrzykiwali się nazwami zespołów.
- Purdy'ś nie próbuj nawet tam wcisnąc tego twojego cholernego country. Słuchaliśmy go przez ostatni tydzień- wycedził wokalista siedzący za kółkiem.
- Ej! A może posłuchamy Wretched and Divine- zaproponowałam przerywając kłótnie.
- Nieźle- dostałam buziaka od przyjaciółki.
- Dobra, czy ktoś widział tę cholerną płytę? - jak zwykle ogarnięty Jinxx.
Chłopacy zaczeli przetrząsać samochód. Co chwilkę rozlegały się okrzyki.
- Co to tu robi?!? Jiiiiinxx nie żyjesz!!!!
- Ej! Mam mojego misia!- ciekawe kto to krzyczał?
- Cholera mamy ten samochód niecały miesiąc a tu już jest moja bielizna!- to chuyba był głos basisty.
- Ej! Ludze znalazłem- wykrzyknął Jeremy- puszczaj i jedziemy bo i tak jesteśmy spóźnieni.
Andy po znalezieniu kluczyków ruszył. Jechaliśmy a ja oglądałam przez szybę Los Angeles. Szcególnie na tle zachodzącego słońca. Ej! Chwila. Ja przed chwilką wstałam i było śniadanie! Zerknęłam na zegarek w telefonie. 18.34, nie no ciekawe. Zajechaliśmy do studia. Andy podszedł do bagażnika i wyjął trzy pudła. Duże trzy pudła. Jedno było dla niego, drugie dla perkusisty a trzecie dla Ash'a.
- Co to? - zapytałam basiste
- Kartki.
- Eee....?
- No musimy na czymś pisać teksty - szybko wyjaśnił.
- Papużki nierozłączki! Idziemy! - krzyknął Jake.
Weszliśmy do studia. Chłopacy szybko nastroili gitary i zaczeli się troche rozgrywać. CC podrzucał pałeczki popijając w tym czasie niebieskiego Monster'a. Nigdy nie ogarnę jak on to robi. Takie życie. Andy już siedział nad czterema rozpoczętymi tekstami kiedy do studia wpadła JuJu.
- Bardzo się spóźniła... O hej! A wy to...?
- Hej, ja jestem Catrina a to Natasza- przedstawiłam nas narzeczonej Biersacka.
- A moge spytać co tu robicie?
- Pomagają- stanął w naszej obronie Jake- a ty JuJu? Miałaś wracać jutro tak?
- No tak, ale skończyłam wcześniej- dziewczyna potknęła się o nogę wokalisty- ANDY! Ty cholero! - i zaczęła go łaskotać. Patrzyłam na nich jak na kompletnych idiotów.
- Andy? Masz już coś? - zapytał Jinxx
- Jakieś....nijakie....- wydusił z siebie pan Łaskotany
Szybko chwyciłam kartki i przejrzałam kartki. Tekst serio był kiepski. To sie nazywa zupełny brak weny
- Coś do pisania i kartkę poprosze- zakomunikowałam głośno i wyraźnie. Po chwili dostałam wszystko o co prosiłam. Niezbyt wiedziałam co wokaliście chodziło po głowie ale zebrałam wszystkie zdania jakie nabazgrał, pozmieniałam je, dodałam kilka swoich teksów. Ashley zaglądał mi przez ramię Jake przez drugie, Jinxx wcisnął się pod moją lewą rękę a CC wisiał na Jake'u uwalając mi się po drodze na plecy. Andy dalej był łaskotany przez swoją dziewczynę. Powiem jedno. Takie warunki ni w cholere nie sprzyjają pisaniu tekstu. Słuchałam tysiąca poprawek.
- Ej! Dodaj tu jakieś zdanie.
- Nie, no zamień te słowa!
- W tym miejscu to nie pasuje!
No i po tak spędzonej godzinie. Bolał mnie kark, ale... Mieliśmy połowe piosenki. Jestem mistrzem. Podałam tekst Andy'emu bo on jako ostatni do mnie podszedł, czytał tekst i kiwał głową.
- Tylko czemu w połowie zwortki jest he left me and my blood? Nie czuje się zbytnio homoseksualisą- zapytał ze zmarszczonymi brwiami
- Bo to jest partia dla dziewczyny.
- A ok. Ej! Chwila! Nie mamy w zespole dziewczyny!
- Jak chcesz to możesz to wywalić.
- Nie no świetne jest. To rozumiem, że chciałabyś to śpiewać?
- Zawsze możemy spróbować. Zaśpiewam całe a ty potem ogarniesz co i jak dobra?
- To wbijaj koło mikrofonu.
Podeszłam do mikrofonu. Tekst już był w mojej głowie. Ze zdenerwowania bolał mnie brzuch. Zamknęłam oczy i zaczęłam śpiewać:
I was crying, and my tears was red.
You saw they. You saved me many times, Now
I'm alone with my red tears. My wirsts cry! I'm with my
knife! I just want to jump. I want to sleep!
You promised me!
You will never left!
The silience!
The silience build us!
You are my silience!
Now i'm alone
with my red silience.
He left me and my blood!
I'm like snow!
Like snow little princes!
Kiedy skończyłam otworzyłam oczy. Wszyscy siedzieli skamieniali. Wiedziałam, że ten tekst jest do bani. Chłopacy weszli a Natasza została przy konsoli.
- Wiem, to sie do niczego nie nadaje.
- To było zajebiste!- wykrzykneli chórkiem.
- Pokaż mi co ja śpiewam- Andy podszedł do mnie. Szybko to zrobiłam i zaśpiewaliśmy z gitarami i perkusią.
- I jak? - zapytał Jinxx
- CC możesz grać trochę głośniej i bardziej rytmicznie? Perkusia jest cholernie ważna a ty pukasz w te bębny jakbyś się ich bał- chłopak zrobił obrażony dziubek- Jake? Solówki kiedy ja albo Andy mamy jakiś dłuższy scream ok? Potem zrobimy jakąś przerwę to sobie pograsz. Jinxx, do ciebie nie mam zastrzerzeń, ale w jednym miejscu wpierdoliłabym skrzypce co ty na to?
- Niezły pomysł- chłopak uśmiechnął się.
- Dobra jedziemy do domów - zakomunikował Ash
- Domów? A nie domu?- zapytała Natasza
- Kicia, chyba nie myślisz, że całe życie mieszkamy razem- odpowiedział jej CC. Uśmiechnęłam się na słowo kicia.
- To jedziemy.
Wsiedliśmy do samochodu. Jake prowadził, bo Andy już pojechał z JuJu. Jake , Jinxx i CC już wyszli.
- Ash? Zostajesz z Cat czy idziesz do siebie?
- Zostaje.
- Poradze X cd4
sobie sama- burknęłam.
Jednak to był jedyny protest z mojej strony. Lubiłam towarzystwo basisty. Był strasznie miły a poza tym bałam się spać sama. Dojechaliśmy do domu. Wysiadłam a Jake pojechał do siebie.
- To co robimy?- zapytał jak zwykle wielkoduszny Ash.
-Idziemy spać?-odpowiedziałam pytaniem a jego mina troche zmarkotniała-idź do siebie a ja ide do siebie dobrze?
-No...ok.
Chciałam mu zrobić niespodziankę. Poszliśmy do swoich pokoi. Ubrałam koronkowy stanik i takie same majtki. Moja trzecia para bielizny. Do tego kabaretki i podwiązkę. Owinełam się cieniutkim szlafroczkiem i wyszłam z pokoju. Podeszłam do drzwi i usłyszałam, że Ashley w coś uderzył. Weszłam do pokoju. On stał tyłem do mnie, a jego ręka tkwiła na ścianie. Zsunęłam z ramion szlafrok i się do niego przytuliłam
-Przestań, idź sobie-wydusił a ja poczułam zimnie łzy na dłoniach.
-Odwróć się.
-Nie. Nienawidze siebie.
-Ashley, spójrz na mnie. Przyszłam tu tylko dla CIEBIE-przesadnie podkreśliłam ostatnie słowa.
-Nieprawda. Nie kłam.
Odsunęłam się od niego.
***
No i mamy kolejny rozdział c':
Komentujcie to :*

Rozdział IX

No to mamy 9. rozdział c:  myśle żeby w kolejnych rozdziałach troche posłodzić xD a teraz będzie troche słodzika x.x mam nadzieje ,że nie przesadam :) dobra czytać komentować nabijać wyświetlenia itp. itesre
***
*Dalej perspektywa Ash'a c: *
Nabazgroliłem szybko kartkę o miejcu pobytu Cat wsiadłem do samochodu i pojechałem. Nie myślałem, że niektóre ulice LA są tak zaśnieżone. Wszędzie było cholernie ślisko. Zajeżdzając pod górkę zobaczyłem samochód dziewczyny. Tylko jej nie było w pobliżu. Wyskoczyłem żeby zajrzeć do środka i zobaczyłem ją. Wyglądała jak lalka. Zimna porcelanowa lalka. Była przemarznięta, ale oddychała. Przytuliłem ją do siebie i delikatnie pocałowałem zmarznięte policzki. Mam nadzieje, że tego nie zapamięta. Była tylko w bluzeczce z krótkim rękawkiem i cieńkich rurkach. Sprawdziłem czy jej samochód jest zablokowany i zaniosłem ją do samochodu. Najpierw szpital poten sms-es do kogokolwiek. Ogrzewanie włączone na max'a a jej nawet nie pojawiły się rumieńce. Damnn... Delikatnie wziąłem ją na barana i zaniosłem na izbę przyjęć. Tamta baba powiedziała, że nie może jej przyjąć.
- Jak to do cholery jasnaj pani nie może?!? Jeśli zaraz czegoś nie zrobicie wezwe policjie- jaj twarz zrobiła się purpurowa- macie trudniejsze przypadki? Katar z nosa? Czy może stan podgorączkowy? - zrobiłem taką awanture, że ta suka wezwała lekarza który zają się moją małą. Nie wiem, czemu ale to do biej pasuje. Zadzwoniłem do Andy'ego.
-Chłopie, wiesz która jest godzina?- usłyszałem zaspany głos
- Nie, ale Cat jest w szpitalu. Znalazłem ją.
- Zaraz będziemy- i się rozłączył. Siedziałem na plastikowym krzesełu i czekałem na jakieś wieści. Na korytarzu jednak zamiast lekarza zobaczyłem ledwo ubranych chłopaków. Jinxx miał jeszcze spodnie od piżamy i naciągniętą jakąś koszulkę. Jake wyglądał najbardziej przyzwoicie. Poza tym, że ubrał różowe dresy i do tego szarą bluze. Andy miał na sobie rurki ale był bez koszulki. Trzymał ją w rękach i bezradnie starał się ogarnąć jak ją założyć. Nat była w samym, dosłownie samym szlafroku, i była wtulona w CC'ego. Ciekawe co tym razem mnie ominęło. CC był bardzo nieogarnięty. Miał na sobie piżame z Hello Kitty. Kategorycznie miał nie grzebać w moich ubraniach.
- CC, jak Cat stąd wyjdzie, nieżyjesz.
Perkusista zachichotał nerwowo. Chłopacy wyglądali jak banda clown'ów która właśnie uciekła z cyrku. Włosy w nieładzie, troche niedomyty makijaż i głupkowate miny.
- Przepraszam panie...emmmm.. panów. Mógłbym przejść?- lekarz opiekujący się Cat przeciskał się między członkami zespołu.
-I co z nią? - naskoczyłem na mężczyzne.
- Dostała kilka tabletek, i można ją zabrać do domu. Tylko potrzebuje teraz spokoju i ciepła.
- Oj ciepło to ja jej zapewnie- mruknąłem z uśmieszkiem- a odzyskała przytomność?
- Tak. Może już ją Pan zabrać.
- To chłopaki jedziemy z powrotem do domu- zakomunikowałem.
- To po co my wstawaliśmy- burknął obrażony na cały świat CC
- Ty nawet nie spałeś- Andy wtrącił się do rozmowy
- Andy, japa! Sam nie jesteś lepszy- starał się ogarnąć chłopaków Jeremy
- Ty z Sammi też raczej nie spaliście. Chyba, że te posapywania to tylko koszmary.
Wtedy na korytarzu pojawiła się Cat. Dalej była strasznie blada, ale odzyskała siły. Podszedłem do niej i przytuliłem delikatnie.
* Perspektywa Cat*
Ashley mnie tulił. Z za jego pleców słyszałam wykrzykiwane obelgi.
-  O co oni się kłócą? - zapytałam odsuwając się od chłopaka, ale dalej się na nim opierając.
- O to kto z kim, kiedy, jak głośno spał - usłyszałam smuteg w jego głosie- ja.. Przpraszam. Nie powinienem tak odrazu wyskakiwać z czymś takim. To wszystko moja wina.
- Ej! Było minęło dobrze? - cmoknęłam go w w policzek na pocieszenie- a teraz możemy do domu?
- Jasne maleńka. Chłopaki! Ruszać te swoje obolałe pały i jedziemy do domu.
Wszyscy w szpitalu byli zniesmaczeni tekstem basisty. Wzruszyłam ramionami i poszliśmy do samochodów. Szpital był blisko domu chłopaków Ashley odprowadził mnie do pokoju. Zdiełam z siebie ubrania i położyłam się na pościel. Minęło tak kilka godzin a ja mimo zmęczenia nie mogłam spać. Miałam na sobie ciepłą kołdrę, a kaloryfery w pokoju były odkręcone na full. Delikatnie wstałam i otworzyłam drzwi od swojego pokoju. Podłoga była lodowata. Stąpałam jak zajciszej się dało. Zamknęłam swoją sypialnię i otworzyłam drzwi obok. Sypialnia basisty. Leżał daleko od ściany. Miał kołdrę z kotkami. Zamknęłam drzwi będąc już w pokoju. Przez zasłonki wpadała łuna księżycowa. Wszędzie walały się kowbojki, jakieś spodnie i kapelusze. Potykałam się kilka razy. Podeszłam powoli do jego łóżka. Spał bardzo spokojnie. Wsunęłam się za niego i przyluliłam do jego nagich pleców. Był ciepły. Obięłam go w pasie i zasnęłam.
***
Obudziłam się w ciepłym, łóżku. Sama. Śniło mi się, że przyszłam do basisty czy co? Nie mógł to być sen bo czułam jego zapach i na pewno nie byłam w swoim łóżku. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Ash'a stojącego przy oknie. Był strasznie zamyślony.
- Ashleeeeey!- z korytarza usłyszałam donośny krzyk a potem CC wparował do pokoju- Cat zniknęła!
- Zamknij jape debilu. Jest tu.
- Ooo... Hej Cat! - przywitał się ze mną chłopak- Natasza pytała gdzie jesteś. Zawołać ją?
- Nie. Zaraz się ogarnę i do niej.. Znaczy ona jest w swoim pokoju?- chciałam się troche zoriętować w sytuacji.
- Noo....tenn...
- Spała z CC'm- uzupełnił Ash uśmiechając się łobuzersko
- Nie Z tylko OBOK mnie - naburmuszył się chłopak.
- Dobra. Rozumiem. Nat jest u ciebie CC ?
- Tak. To ja już pójdę.
- Ja... Przepraszam, że...tu spałam- zarumieniłam się.
- Nie tłumacz się. Ja też nie mogłem zasnąć- uśmiechnął się- A teraz kara. Łaskotki!!!
Ashley mnie łaskotał a ja wiłam się pod nim. Płakałam ze śmiechu. Chłopakowi nie przeszkadzały moje blizny pod jego palcami. Kiedy tylko wyczuł jakąś więkrzą łaskotał mnie jeszcze mocniej. W końcu się na mnie położyłył. Troche się wystraszyłam. Chyba poczuł, że się spiełam, delikatnie odsunął moje włosy z twarzy.
- Jak dla mnie, możesz tu spać każdej nocy - muskał ustami mój kark.
- A możemy iść na jakieś śniadanie? - w tym momęcie mój brzuch wydał głośny dźwięk aprobaty. Zarumieniłam się.
- To idziemy! Dzisiaj gotuje Jinxx, więc raczej nie będzie nic niezdrowego ani przypalonego.
- A co? Z was nikt inny nie gotuje?
- No znaczy ja zazwyczaj nic nie smaże ani nie gotuje. Czyli w wtorki tutaj są sałatki. Andy gotuje w piątek i wtedy spodziewaj się jakichś omletów o smaku papieru. Jake zazwyczaj coś przypali w środę, ale jest to jadalne. Dzisiaj jest czwartek czyli gotuje Jinxx a on jest najlepszym kucharzem. CC gotuje coś tłustego i niezdrowego w poniedziałki a w weekend jemy na mieście albo zamawiamy chińszczyznę.
- I tak nic w siebie nie wcisnę.
- Ale głodna jesteś?
- Tak niby jestem, ale jak dojdzie to przełknięcia czegoś to zwymiotuje
- Oj, przesadzasz - chwycił mnie w pasie i wyniósł z pokoju.
- Miałam iść do Nat.
- Jest już na śniadaniu. CC wyciągną wszystkich troche wcześniej tą swoją histerią.
- Dobra. A mogłabym się ubrać? W cokolwiek?
- Może być moja?
- A mam jakiś wybór?
- Zawsze możesz iść zupełnie nago- delikatnie dotkną zapięcia mojego stanika- zostać w bieliźnie, albo ubrać moją koszulę.
-Wybieram to ostatnie.
-Czyli bez bielizny?-rozpiął mi stanik
-IDIOTO!!! To była pierwsza obcja, ja chciałam koszuuule-zawyłam
-Nie krzycz mi do ucha-sprawnym ruchem zapiął zapięcie i zdiął koszulę. Naciągnęłam ją stojąc już na ziemi.
-A teraz wsskakuj na barana i wpatatajamy do kuchni jak jednorożce
-Ani mi się śni!-byłam na niego zła za rozpięcie mi stanika.
-Naburmuszona księżniczka
-Zboczony jednorożec
I z takim akcentem weszliśmy do kuchni. Natasza siedziała na kolanach perkusisty i wkładała mu do ust kawałek naleśnika. Jinxx kłócił się z Andym kto robi najlepsze naleśniki. Jake jadł i co chwila zerkał na ekran iPhona. Zostało tylko jedno miejsce. Dobra nie zostało. Usiadł na mnim Ash.
-Księżniczko? Możebyś tak zasiadła na moich skromych kolankach?
-Drogi jednorożcu, niestety muszę odmówić gdzyż nie chcę zostać ponownie łaskotana
-Ależ moja Pani, to był tylko jednorazowy wybryk.
-Mam nadzieję zboczony jednorożcu-i po tak kreatywnej wymianie zdań klapnęłam mu no kolana. Wszyscy patrzyli na nas jak na idiotów lub osoby psychicznie upośledzone. CC zastygł z ręką wyciągniętą do ust mojej najlepszej przyjaciółki. Zaczęłam się chichrać razem z basistą.
-Niech ktoś zrobi zdęcie-wydusił chłopak.
Wtedy wszyscy wrócili do przerwanej czynności.
-To co? Nakarmić?-zapytałam
-Najperw ja nakarmię Ciebie-wcisnął mi kawałek naleśnika do ust. Pogryzłam go i połknęłam. Na razie było dobrze. Nie chciałam wymiotować, więc otworzyłam usta domagając się kolejnego kawałka, który natychmiast dostałam. I tak zjadłam dwa naleśniki. Ashley zaczynał kroić kolejnego a ja poczułam, żółć w gardle. Wstałam i pobiegłam do łazienki. Ashley pobiegł za mną przewracając krzesło. Wbiegłam po schodach i wpadłam do swojego pokoju trzymając się za usta. Padłam na kolana i zaczęłam wymiotować.
***
I tu jest limit x.x komentucie a ja wstawiam dalszą część x.x

sobota, 8 lutego 2014

Liebest Awards

Chleraaa... C: dziękuje za nominacię imnotafraidtodiebvb.blogspot.com
Moje odpowiedzi:
1.Ulubiony zespół?
Mam ich kilka:
Black Veil Brides, Bring Me The Horizon, Asking Alexandria, Bullet For My Valentine, Fit For Rivals,
2. Jesteś osobą tolerancyjną?
Tak, według mnie jestem. Bardzo lubie "innych" ludzi. Sama mam swój styl i denerwują mnie ludzie którzy tego nie akceptują.
3. Co skłoniło Cię do założenia bloga?
Zawsze chciałam, żeby ktoś czytał to co pisze. Lubie pisać ale tak jak ja chcę a nie jakieś szablonowe opowiadania do egzaminu. Moja Pani od polskiego każe nam dużo pisać, a ja właśnie na blogu pisze najwięcej.
4. Ulubiona książka?
Ehhhh.... Dużo uch x.x
Ale takie naj:
"Baśniarz" - Antonina Michaelis( ej! To jest jak nazwisko Sebastiana z Kuroshitsui!!! XD nie no beka)
I serie Rick Riordan'a.
5. Masz jakieś zwierzęta?
Niestety nie :'c chciałabym najbardziej miec konia , ale to niestety niemozliwe.
6. Co jest dla Ciebie największą
inspiracją?
Eeee.... Ummmm.... Moje sny, piosenki, rysunki, po prsotu wszystko co istnieje. Rozmowy z moimi przyjaciółmi, książki.
7. Wymarzone miejsce na wakacje?
Tam gdzie jade co roku. Obóz konny w Runowie i siedzenie w domciu.
8. Ulubiony przedmiot?
Matrmatyka, chemia, ogólnie przedmioty ścisłe
9. Co chcesz robić w przyszłości?
Weterynarz lub jakaś praca ze zwierzętami c:
10. Twoje największe marzenie?
Emmm... Wyjechać do Paryża. Zakochać się. Mieć własną stajnie.
11. Ulubione miejsce do pisania?
Moje łóżko. Chociaż dla mnie nie ma zbytniej różnicy gdzie ważne żeby był pomysł c:
Ok. Teraz kogo nominuje:
Ostrzegam, że nominuje tylko te osoby którtch blogi zazwyczaj komentuje i po prostu czytam
1. intheendblackveilbrides.blogspot.com
2. imnotafraidtodiebvb.blogspot.com
3. lost-in-all-bvb.blogspot.com
3. intheendblackveilbrides.blogspot.com
+ nominacia od intheendblackveilbrides.blogspot.com
1.Dlaczego założyłaś bloga?
Zawsze chciałam, żeby ktoś czytał to co pisze. Lubie pisać ale tak jak ja chcę a nie jakieś szablonowe opowiadania do egzaminu. Moja Pani od polskiego każe nam dużo pisać, a ja właśnie na blogu pisze najwięcej.
2. Ulubiony owoc?
Jabłko i banan(ekheeemmm...bez skojarzeń xD)
3. Ulubiony wokalista jakiejś kapeli?
Andy, Renee Phoenix(wokalistka)
4. Ulubiona książka?
"Baśniarz"
5. Ulubiony film?
Emmm... Król Lew, Mustang z Dzikej Doliny, LOTB
6. Twoje drugie imię?
Ewa
7. Co sądzisz o ludziach którzy nie tolerują, wyzywają i uprzykrzają życie innemu?
Tacy są. Oczywiście nie mówie, że trzeba na to pozwalać. Powinno się takie osoby zbadać bo to z nimi jest coś nie tak. Czasami wystarczy na spokojnie wytlumaczyc dlaczego sie tak nie robi
8. Największe marzenie?
Spotkać BVB, miec stanie i chlopaka/dziewczyne.
9. Co skłoniło cię do słuchania Black Veil Brides?
Ehhh... Teksty, ich wygląd na pewno też. C:
10. Ulubiony Polski zespół?
Polski?!?!?
Hunter
Our Chabce
11. Ulubiony przedmiot w szkole?
Wszystkie ścisłe
Pytania do nominowanych:
1. Jakaś ulubiona piosenka?
2. Ubierasz się po swojemu czy masz określony styl?
3. Ile masz lat?
4. W jakich momentach najczęściej wpadają ci do głowy pomysły na nowy rozdział?
5. Ulubiony kolor?
6. Masz jakieś plakaty w pokoju? Jeśli tak to jakich zespołów/ solowych artystów?
7. Dlaczego czytaasz mojego bloga? ( tak chce pozać waszą opinię c:)
I to wszytsko.
Przepraszam ale nominuje tylko te 2 osoby. Nie wiem kogo jeszcze moge nominować x.x
A...i jestem chora(nie wiem czy kogoś to ineteresuje >.<)